– Mojemu siedmioletniemu synowi stomatolog zalecił wizytę u ortodonty. Okazało się, że pierwszy wolny termin wypada w 2019 roku – mówi pani Monika. – Absolutnie nie mogę tyle czekać. Zadzwoniłam więc do przychodni ortodontycznych w rejonie i okazało się, że możemy być przyjęci wcześniej, tyle że np. w Wąbrzeźnie. Nie będzie to organizacyjnie dla mnie łatwe, bo trzeba dużo czasu stracić na dojazdy, a przecież wizyty odbywają się co kilka tygodni, ale nie mam innego wyjścia.

Natomiast pani Anna nauczona doświadczeniem, bo starsza córka chodziła do ortodonty, młodszą zapisała już w ubiegłym roku, kiedy 5-latce nie wypadł jeszcze ani jeden mleczny ząb. Wizytę wyznaczono jej w 2021 roku. – Córka będzie miała 10 lat, jak z nią pierwszy raz pójdę, a do 12. roku życia jest refundowany aparat ortodontyczny – mówi torunianka.

Kilka dni temu Kujawsko-Pomorski Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia rozstrzygnął przetarg na świadczenia stomatologiczne, w tym ortodoncję. Od 1 lipca z takich usług będzie można skorzystać w 42 miejscach w województwie. – Z informacji, które przekazują nam świadczeniodawcy, wynika, że na pierwszą wizytę do poradni ortodontycznej pacjenci nie czekają długo. Natomiast różne są czasy oczekiwania na wykonanie aparatu ortodontycznego. W razie wątpliwości pacjent zawsze może zadzwonić do Funduszu i sprawdzić, gdzie kolejki oczekujących są najkrótsze. Problemem z pewnością jest nieduża liczba lekarzy tej specjalności – mówi Barbara Nawrocka, rzeczniczka Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Bydgoszczy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej