Grzegorz Giedrys: Kompania M3 działała trzy lata, ale dała się poznać jako grupa eksperymentalna i pionierska. Pierwsi nadawaliście na żywo imprezy kabaretowo-taneczne z Piwnicy Pod Aniołem, założyliście pierwszy w Polsce satyryczny portal humoria.pl, w swoich audycjach organizowaliście dziwne konkursy i nadawaliście dziwne skecze.

Marcin Czyżniewski: Bardzo często powtarzamy, że pojawiliśmy się za wcześnie albo za późno.

Jarosław Jaworski: Dzisiaj zapewne wszystkie te nasze działania dałoby się lepiej sprzedać.

Michał „Nachu” Naleśniak: Mieliśmy poczucie wolności, bo nie musieliśmy tego robić. To nie był nasz zawód i nie musieliśmy na tym zarabiać.

Skąd się wzięła nazwa Kompanii M3?

Naleśniak: Wbrew różnym teoriom wcale nie wzięła się od imion koni Jeźdźców Apokalipsy, ale od pierwszych liter imion: Marcina Czyżniewskiego, Maćka Wrzesińskiego i mojego. Spotkaliśmy się jakieś 150 lat temu w nieistniejącej herbaciarni Libra pod kościołem Marii Panny.

Czyżniewski: Dziś tam jest diecezjalny sklepik.

Naleśniak: Pamiętam, że siedzieliśmy przy herbacie.

Czyżniewski: Podkreślam, herbacie.

Naleśniak: I zanotowaliśmy kilka skeczów na serwetkach. Poszliśmy we trzech do Marka Zaborskiego, szefa Radia Toruń, i zaproponowaliśmy, że poprowadzimy program.

Czyżniewski: Wkrótce później doszli do nas bracia Jaworscy: Jarek i Paweł, ale ze względów marketingowych nie zmieniliśmy nazwy na Kompania MMMJP.

Naleśniak: Od razu sobie powiedzmy, że to była wtedy gorsza ekipa.

Czyżniewski: Już coraz słabiej tlą się we mnie wspomnienia świata, kiedy nie znałem tego niszczycielskiego duetu. Jako ostatni do M3 dołączył Krzysiek Rybka.

Naleśniak: Na swojej drodze sialiśmy śmierć i spustoszenie. Piwnica Pod Aniołem, gdzie regularnie występowaliśmy, już dawno nie istnieje, Libra upadła, Radio Toruń też.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej