Żaneta Kopczyńska: Polska wysycha? Spójrzmy choćby na ostatni miesiąc: w kwietniu na deszcz z utęsknieniem czekali wszyscy, nie tylko rolnicy. W końcu spadł. I pojawił się nowy strach: powódź. W zeszłym tygodniu stan wody w Wiśle śledziło wielu torunian – była blisko stanu alarmowego 6,5 m, gdy np. w 2015 r. niemal można było przejść z brzegu na brzeg. W przyrodzie dzieje się coś niedobrego, czy to naturalny stan?

Prof. Rajmund Przybylak: Rzeczywiście, kwiecień był kompletnie suchy.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej