Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Proponuję spotkanie w czwartek 6 października o godz. 17, w centrum "Chełmionki" - w salce przy Szosie Chełmińskiej 75, w budynku (kiedyś) Pomorzanina. Spotkajmy się, może powołajmy stowarzyszenie, po prostu zorganizujmy się i porozmawiajmy z naszym wybranym demokratycznie samorządem. Może nie wszystko jeszcze stracone. Dlaczego?

Oto jeden z argumentów To było gdzieś na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, chyba za Gierka. Toruń odwiedziła grupa zachodnich architektów, konserwatorów i projektantów. Nasz kraj i Toruń otwierał się wówczas na takie wizyty. Myślę, że z jednej strony chcieliśmy pokazać, że jesteśmy normalnym krajem otwartym na Zachód, europejskim mimo żelaznej kurtyny a z drugiej strony tamtejsze władze chciały pokazać osiągnięcia ówczesnego systemu. No i z tamtych czasów przypomniała mi się historia, która tak jakoś pasuje mi do tego co się dziś dzieje na Chełmińskim Przedmieściu. Słowa "pasuje" użyłem przekornie.

A więc Toruń odwiedzili Zachodni architekci. Oczywiście ówczesne władze pokazały im co trzeba, ale ci faceci mieli to do siebie, że również sami pochodzili po Toruniu i okolicznych osiedlach. Na spotkaniu podsumowującym wizytę powiedzieli (to wiem od naocznego świadka tego spotkania): gratulujemy władzom miasta Torunia, że w niemalże idealny sposób zachowają historyczną i współczesną strukturę miasta a więc starą średniowieczną zabudowę otoczoną "otuliną" sprzed 100-150 lat temu. Od wschodu Forty, Winnica, od zachodu Bydgoskie Przedmieście, od południa Wisła dalej Podgórz, a od północy - Chełmińskie Przedmieście z unikatowym budownictwem szachulcowym i dopiero za tą "otuliną" nowe osiedle mieszkaniowe, fabryki, przemysł itd. Podobno powiedzieli również, że Toruń jest jednym z niewielu, jeżeli nie jedynym, miastem historycznym w Europie, które tak harmonijnie rozwija się zachowując proporcjonalnie wszystkie warstwy rozwoju miasta. Pogratulowano władzom, które były kompletnie zaskoczone tym, że tak rozważnie rozbudowują i rozwijają Toruń.

Nie jestem architektem i powyższe "sprawozdanie" zacytowałem z pamięci na podstawie opowiadania uczestnika tamtych zdarzeń, a było to prawie 40 lat temu, ale tak na logikę, coś w tym jest. Dziś patrząc z tamtej perspektywy to ta "otulina" starego miasta od Północy kompletnie nam się posypała, została nazwa Trasa Staromostowa, no i gdzieś wyczytałem że dla projektanta sali koncertowej na Jordankach inspiracją do stworzenia nietypowej bryły był toruński gotyk i to co było przed nim, - śmiała teza, nie powiem.

To wszystko co napisałem to tylko zasłyszane przemyślenia najważniejsze dla mnie osobiście będzie spotkanie mieszkańców. Może się mylę, a interes mojego miasta jest inny niż faceta, który od 1945 roku chodzi tymi samymi ulicami, ścieżkami, dróżkami, a jednak niemalże codziennie innymi. Czy lepszymi, wygodniejszymi i piękniejszymi? Nie wiem?

Ryszard Kowalski, "chłopak z Chełmionki"

PS. Jeszcze raz serdecznie zapraszam na spotkanie, proszę przynieście jakieś pamiątki z "Chełmionki". Ja osobiście mam ich kilkadziesiąt no i pokażę film z rozbiórki domu mojej "małej ojczyzny", kiedyś Szosa Chełmińska 71.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.