Radni opozycyjnego klubu twierdzą, że prezydent Torunia Michał Zaleski lub jego podwładni nie dopełnili obowiązków przy sprzedaż Starego Browaru. Chodzi o 700 tys. zł kary, której miastu nie udało się wyegzekwować od nabywcy tej nieruchomości
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Treść zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa radni CzM referowali dziennikarzom w środę, na konferencji prasowej pod siedzibą toruńskiej prokuratury. Uważają, że prezydent Zaleski lub pracownicy magistrackiego wydziału gospodarki nieruchomościami nie dopełnili obowiązków, działając na szkodę interesu publicznego. To przestępstwo zagrożone karą trzech lat więzienia.

- W ocenie Czasu Mieszkańców nie zostały dopełnione wszystkie formalności przy sprzedaży tego budynku, zabezpieczające interes gminy - mówiła radna Sylwia Kowalska. - Radny Maciej Cichowicz podczas jednej z sesji zadał prezydentowi pytanie związane ze sprzedażą tej nieruchomości i egzekwowaniem należności wynikającej z tej transakcji, ale nie uzyskał odpowiedzi. Złożyliśmy wniosek, aby komisji rewizyjna zajęła się tą sprawa, ale także to się nie udało.

- Nie zgadzamy się z tym, że wnioski kierowane do komisji rewizyjnej są rozstrzygane politycznie. Każdy wniosek, zwłaszcza opozycji, powinien być przez komisję rozpatrywany. Wystarczyło, by komisja zapytała prezydenta, być może sprawę by wyjaśnił i dziś nie mielibyśmy tej sytuacji - uzupełnił Cichowicz.

Stary Browar, spory budynek w pobliżu Baja Pomorskiego, miasto sprzedało w 2006 r. jednej z firm biznesmena Krzysztofa Mielewczyka za ok. 3 mln zł. Nabywca chciał tam urządzić hotel. W umowie z miastem zgodził się wyremontować obiekt w pięć lat pod groźbą kar - 20 tys. zł za każdy miesiąc zwłoki. Zobowiązania jednak nie wypełnił, zamiast tego przenosił własność nieruchomości z jednej spółki do drugiej, aż wreszcie przepisał ją na swojego biznesowego partnera Piotra G. jako zabezpieczenie pożyczki.

Gdy obiecane pięć lat minęło, urząd miasta nie mógł połapać się, od kogo egzekwować kary. Sprawę utrudnił fakt, że we wrześniu 2013 r. Mielewczyk i Piotr G. zginęli w katastrofie lotniczej.

Po śmierci biznesmenów Stary Browar stał się własnością cypryjskiej spółki FGT Investment związanej z posłanką PiS Dorotą Arciszewską-Mielewczyk, wdową po Krzysztofie Mielewczyku. Kolejnym właścicielem została spółka z DSE z Gdańska, ale okazało się, że na krótko. W księdze wieczystej jako właściciel budynku znowu figuruje cypryjska spółka FGT Investment.

- Jako członek komisji rewitalizacji szczególnie jestem zatroskany faktem, że ten cenny obiekt w reprezentacyjnej części miasta niszczeje od lat, a urząd miasta i mieszkańcy są tylko biernymi obserwatorami - mówi radny CzM Jakub Gołębiewski. - To sytuacja podobna do dziury na tyłach Uniwersamu [miała tam powstać galeria handlowa], z tą różnicą, że tam rzeczywiście od samego początku niewielki wpływ miała na to gmina. Tutaj można było zabezpieczyć ten interes.

Cichowicz szacuje, że miasto przez historię ze Starym Browarem straciło 700 tys. zł.

- Miesięcznie kupujący zobowiązał się płacić 20 tys. zł kary. Jeśli przemnożymy to przez liczbę miesięcy, dziś mówimy o takiej kwocie - wylicza radny.

Konferencje prasową w tej sprawie jeszcze dziś zorganizuje prezydent Zaleski. Z udzielonej przez niego w marcu br. odpowiedzi na interpelację Cichowicza wynika, że urząd miasta rozpoczął dochodzenie 520 tys. zł kary od spółki Hotele Solaris, należącej dawniej do Mielewczyka. Firma jest jednak w likwidacji i nie ma majątku. Magistrat rozpoczął więc korespondencję ze spółką DSE z Gdańska, nie znamy jednak jej efektów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    UM pod wodza wielkiego i lysego nie potrafi podpisac umowy z nikim i na nic by zabezpieczyc interes miasta Najlepszymprykladem na to jest sprawa ogolnodostepnego basenu odkrytego po bylym Wodniku. Gdy wyszlo na jaw, ze hotel ma udostepnic ten basen mieszkancom, przed rozpoczeciem budowy pan szlachcic pisal na forum ze zadnego ogolnodostepnego basenu nie bedzie bo by to znaczylo ze wlasciciel basenu jest durniem a nie jak uwaza pan szlachcic to pokaz jakimi nieudacznikami sa urzednicy nieudacznika Zaleskiego Pisalem ze nie bedzie tam basenu dla ludzi i nie ma. Zakladam ze to skrajny debilizm miejskich urzednikow a nie dbanie o interesy prywatnego zamiast o interesy miasta Spraw ktore udowadniaja ze urzad Zaleskiego i jego ludzie to jedna wielka kpina jest oczywiscie wiecej
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    To pokazuje jak wciąż dziwnym rynkiem jest rynek nieruchomości. Nagle pojawiają się nowi właściciele, udziałowcy, potem nie wiadomo do kogo należy działka, ale wiadomo kto pobiera czynsz itd. itp... burdel na kółkach wykorzystywany przez brokerów, cwaniaczków, urzędników....
    już oceniałe(a)ś
    5
    1
    ciekawe jakie zdanie na temat cypryjskiej spółki, posłanki Arciszewskiej-Mielewczyk, ma prezes? ;) ja już się pogubiłem w toruńskich układach politycznych. Wygląda na to, że obojętnie czy ktoś należał/należy do PZPR, PiS, PO, SLD, PSL - wszyscy potrafią się dogadać ;) a wniosek to trzeba było składać w prokuraturze w Ustrzykach Dolnych, a nie w Toruniu... skończy się jak z zarzutami wobec Całbeckiego o korupcję polityczną.
    @seba-76 Nie wiem dlaczego kojarzysz mi się z żulem umysłowym ???
    już oceniałe(a)ś
    1
    0