Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ponure dni listopada rozświetlił festiwal w Toruniu: HRPP Festival 2016 w Hard Rock Pubie Pamela Darka Kowalskiego. Jak oceniać festiwal? Czy ludzie wychodzili wcześniej? Nie. Czy tańczyli, pomimo że miejsca mało? Tak. Czy nie chcieli wielu zespołów wypuścić ze sceny? Tak. Czy nie można się było dobić do baru? Tak!

Festiwal wyróżnił się inteligentnym podejściem do line-up. Od nieomal Dylanowskich projektów do zespołów super hard. To zaproszenie do chaosu albo "dla każdego coś miłego". Wyszło na to drugie. Festiwal rozpoczął się od prapremiery książki Zdzisława Pająka "Jimi Hendrix - szaman rocka" i wystawy fotograficznej Radka Sassa.

Muzycznie festiwal rozpoczął zaś Hendrix Project. Wielka energia, entuzjazm, sprawnie grany materiał, podniósł poprzeczkę oczekiwań. Następnie Leszek Cichoński - nie tylko ikona polskiej gitary, ale też muzyk dysponujący niezwykle szerokim repertuarem. Tym razem jego set był unplugged: akustyczny i śpiewany przez artystę, co dodało dużo wartości i spójności.

Trudno po tym wejść na scenę i nie obniżyć poziomu, ale pARTyzant dał sobie radę. Też był to pierwszy akt dwugeneracyjnego grania. Młody pARTyzant, czyli Mikołaj Toczko, ma entuzjazm bez dna i doświadczenie perkusisty dużo ponad jego paszportowy wiek. W tym wypadku Leszek Cichoński pokazał "power play" jego warsztatu, wraz z niżej podpisanym na basie. Na kanwie "Hit the Road Jack" rozwinęło się wiele nurtów i stylów. Też Przemek Łosoś na harmonijce i śpiewający Marek Modrzejewski ze Zdrowej Wody. Band of Leaders! Może czas na płytę?

Drugi dzień: wybuch talentu Bartka "Bratka' Wójcika na kanwie pokłonu dla Zakka Wylde'a - reinterpretacja jego płyty "From the Book of Shadows". Jacek Krzaklewski na gitarze dodał smaku i profesjonalizmu. Dla mnie odkryciem była Kasia Miernik. Nie tylko perfekcyjne opanowanie głosu, ale barwa jakby urodzona na głębokim południu USA - esencja muzyki Zakka. "Sold my Soul" - hymn płyty - to popis Gienka Loski.

Trio Głuch - Łapka - Głuch postawili na mniej decybeli, ale więcej klasy. Tutaj tez Głuch podtrzymał wielogeneracyjność. Jego kunszt o dużo dekad wyprzedza wiek biologiczny. Piękna harmonia gitary z keyboardem jednego z wiodących muzyków Europy oraz emocjonalny wokal Agnieszki Łapki zostanie w mojej pamięci na lata.

Shaun Booker z Jonny Del Toro Richardson z Teksasu to niezniszczalna energia i pokaz jak się gra na międzykontynentalnym poziomie. Bez przerw między utworami, bez patrzenia na własne buty, bez niekończącego się strojenia. Natomiast z trzymaniem uwagi i entuzjazmu widowni w wysokiej temperaturze. Zaangażowanie każdego na sali, idealna współpraca miedzy muzykami, aparycja artystów - to kolejne zalety.

The Movement z Danii to ciekawy post-punkowy projekt z mocnym ukłonem dla The Who. Super energia, super ruch na scenie. Pot się lał. Bardzo silny podtekst polityczny. The Movement reprezentuje takie wartości jak antyfaszyzm. Pomimo anarchii na scenie muzyka pod spodem była spokojna, wspaniale grana i ciekawie skomponowana.

Na deser Nico'ZZ - trio bluesowe z Francji. Nicolas nazywa się Zdankiewicz. Jego pradziadek był Polakiem . Basista też z Polskim nazwiskiem - Guillaume Arciszewski - ale materiał rodem z USA. Praktycznie same covery. Charyzma frontmana olbrzymia i wspaniale przesłaniająca rzeczy techniczne. Ciekawa interpretacja standardów. Pomimo bardzo późnej godziny nikt nie wyszedł do domu, wszyscy tańczyli.

*Mark Olbrich - polski muzyk mieszkający od ponad trzech dekad w Wielkiej Brytanii. W tym roku w Toruniu ukazała się jego płyta "Toruń Rocks The Blues (HRPP Live Session)".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.