Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To największe wydarzenie muzyczne w ostatnich latach w Toruniu. - Cieszymy się, że udało się nam zaprosić artystę tej klasy - opowiada prezydent Torunia Michał Zaleski. - I liczymy, że w kolejnych latach będziemy zapraszali podobnie ważnych twórców.

Producentem koncertu jest toruńska agencja SOS Music, która odpowiada za realizację telewizyjną dla TVP. Wydarzenie - oprócz sponsorów - wesprą Urząd Marszałkowski i toruński magistrat. Samorządy wydadzą po 250 tys. zł na organizację tego koncertu. - Sting nie weźmie za ten występ ani grosza. Pieniądze wydamy na honorarium jego zespołu, transport i oprawę techniczną - mówi Wojciech Zaguła z SOS Music.

Koncert zacznie się 8 grudnia o godz. 19 na toruńskich Jordankach. Wydarzenie będzie imprezą zamkniętą. - Wejściówki na koncert chcemy wręczyć osobom szczególnie zasłużonym, które wnoszą wartość dodaną w życie naszego regionu i miasta - mówi Michał Zaleski. - Chcę podkreślić, że będzie to koncert dla mieszkańców naszego miasta. Bezpłatne wejściówki trafią do wielu torunian za pośrednictwem konkursów zorganizowanych przez lokalne media. Ponadto zaproszenia przekażemy Honorowym Obywatelom Torunia, laureatom i finalistom olimpiad na poziomie ogólnopolskim, a także ich opiekunom merytorycznym, niepełnosprawnym artystom i sportowcom reprezentującym Toruń. W ten sposób chcemy też uhonorować stypendystów studiujących na toruńskich uczelniach i wreszcie chcemy sprawić radość rodzicom trojaczków urodzonych w naszym mieście w ostatnich latach.

Sting, czyli Gordon Sumner, urodził się w 1951 roku w małym angielskim mieście; bardzo szybko postanowił poświęcić się graniu muzyki. Zaczynał od współpracy z lokalnymi zespołami jazzowymi, w których szlifował swoje umiejętności i warsztat. W 1977 roku Sting założył zespół, który połączył w swojej twórczości elementy przyswajalnego dla masowej publiczności popu i alternatywnego grania. Chodzi oczywiście o The Police, w którym Sting grał na basie i śpiewał. Zespół istniał zaledwie kilka lat, ale zostawił po sobie sześć płyt i kilka utworów, które do dziś pozostają znanymi na całym świecie evergreenami i nie schodzą z playlist wielu rozgłośni radiowych.

Po rozwiązaniu grupy w połowie lat 80. Sting rozpoczął karierę solową. I także na tym polu odniósł wielki sukces. Na jego kolejnych płytach znaleźć można wyrafinowany pop, w którym mieszają się zarówno elementy klasycznej akustycznej ballady, jak i takich gatunków jak choćby: soul, jazz i reggae. W listopadzie ukazała się dwunasta płyta w jego dorobku. "57th & 9th" utrzymana jest w popowo-rockowym klimacie - w ostatnich latach Brytyjczyk poświęcał się klasyce i muzyce bożonarodzeniowej. Tytuł płyty Sting zaczerpnął od nowojorskiego skrzyżowania, które mijał codziennie w drodze do studia nagraniowego. I to w tym studiu właśnie artysta nie tylko nagrywał, ale też komponował swoje najnowsze piosenki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.