Grzegorz Giedrys: Galeria Miłość. Trudno wyobrazić sobie lepszą nazwę. Jak ona się narodziła?

Natalia Wiśniewska: Mieszkaliśmy wtedy na Gałczyńskiego. Listopad 2013. Piotr siedział w kuchni i pisał nasz pierwszy wniosek, który oczywiście nie przeszedł. To była chyba jakaś niedziela. Ja leżałam na łóżku i do siebie z tych dwóch krańców rozmawialiśmy. Jak zawsze na końcu został najtrudniejszy podpunkt – nazwa projektu. No i tak rzucaliśmy od czasu do czasu w eter jakieś nazwy.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej