Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Impreza rozpoczęła się nie na samym zamku, a na drewnianych łodziach pływających po Wiśle. W tak niecodziennej scenerii przedstawiciele ponad dwudziestu toruńskich podmiotów zaangażowanych w działalność na rzecz królowej rzek (jak sami mówią, „nie tylko polskich rzek”) podpisali porozumienie o współpracy.

Po podpisaniu porozumienia Fundacja Zamek Dybów i Gród Nieszawa zaprosiła do Zamku Dybowskiego na festyn historyczny. O jego oprawę zadbali rekonstruktorzy. Główną atrakcją była inscenizowana bitwa w strojach z epok.

– Najpierw wikingowie bili się z kimś tam, padli, potem ktoś tam z sarmatami, potem sarmaci z wojskami napoleońskimi, ci z poprzedniej epoki zawsze padali pokonani, potem żołnierze walczący w pierwszej wojnie światowej, potem ci z drugiej, wreszcie współcześni – relacjonuje jedna z uczestniczek. – Kiedy skończyli i pole było usłane „trupami”, usłyszałam samolot, ale na szczęście nie zrzucił jakiejś atrapy bomby atomowej na to wszystko.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.