– Mojemu siedmioletniemu synowi stomatolog zalecił wizytę u ortodonty. Okazało się, że pierwszy wolny termin wypada w 2019 roku – mówi pani Monika. – Absolutnie nie mogę tyle czekać. Zadzwoniłam więc do przychodni ortodontycznych w rejonie i okazało się, że możemy być przyjęci wcześniej, tyle że np. w Wąbrzeźnie. Nie będzie to organizacyjnie dla mnie łatwe, bo trzeba dużo czasu stracić na dojazdy, a przecież wizyty odbywają się co kilka tygodni, ale nie mam innego wyjścia.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej