Według badań z października 2017, aż 91 procent torunian pozytywnie ocenia lokalną ofertę kulturalną. Skoro nasza kultura ma aż tak pozytywny wizerunek wśród odbiorców, po co zmieniać sposób jej zarządzania?
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

.
.  .

==========================================================

DEBATA PREZYDENTÓW

10 styczna 2018 roku o godz. 12.30 w warszawskiej siedzibie "Gazety Wyborczej" na ul. Czerskiej 8/10 zacznie się wielka debata prezydentów 19 polskich miast pt.: "Miasta też w "ruinie"? - przyszłość polskich metropolii. Więcej informacji i rejestracja na spotkanie: www.przystanekmiastodebata.evenea.pl lub telefonicznie: 22 555 54 55. Zapraszamy!

===========================================================

Samorządy od niedawna mogą powierzyć zarządzanie instytucji kultury firmie albo organizacji pozarządowej. Nasi urzędnicy przyznają, że myśleli o tych nowoczesnych rozwiązaniach, odkąd prawo je umożliwiło. I teraz pojawiła się okazja do zmian, bo kończy się kadencja dyrektorów trzech miejskich instytucji: Dworu Artusa, Toruńskiej Agendy Kulturalnej i Centrum Kultury Zamek Krzyżacki.

15 grudnia o godz. 16.30 w naszej warszawskiej siedzibie na Czerskiej 8/10 odbędzie się debata samorządowców i ekspertów pt.: Przystanek Miasto - koniec złotej ery polskich miast? Omówimy na niej wyniki naszych badań. Rejestarcja na spotkanie: przystanekmiasto.evenea.pl lub telefonicznie: 22 555 54 55.

Firma poprowadzi instytucję

Toruński magistrat nie zorganizował jednak konkursu na dyrektorów swoich instytucji kultury, lecz ogłosił przetargi na ich zarządzanie. Samorząd zauważa, że ta formuła prawna „znacznie poszerza krąg uprawnionych do bycia zarządcą instytucji”, jak czytamy w piśmie Anny Kulbickiej-Tondel, rzeczniczki prezydenta Torunia. A to oznacza, że w przetargach mogły startować zarówno osoby fizyczne, jak i prawne, czyli np. organizacje pozarządowe i firmy.

Urzędnicy uspokajają: nowi zarządcy nie będą mogli bez przeszkód zwolnić pracowników tych instytucji. – Mając na uwadze bezpieczeństwo pracowników, ustaliliśmy, że zawierając umowę na zarządzanie, zarządca nie może rozwiązać stosunku pracy za wypowiedzeniem z jakimkolwiek dotychczasowym pracownikiem instytucji, bez uprzedniej zgody, pozytywnej opinii organizatora [Urzędu Miasta Torunia – przyp. red.] – wyjaśnia Kulbicka-Tondel.

Magistrat podkreśla, że instytucje pod nowym zarządem zachowają swój charakter programowy, a urzędnicy będą monitorowali na bieżąco wszelkie zmiany, które w nich zachodzą. – Celem zmian jest poszerzenie działań instytucji i zapewnienie rozwoju w trosce o odbiorców. Oczekujemy ciekawych ofert. Takich, które przedstawią propozycje nowych działań artystycznych i wzbogacą te dotychczas realizowane o nowe, ciekawe elementy – pisze rzeczniczka prezydenta.

Czy trzeba poprawiać dobre?

To zmiany zaskakujące z kilku względów. Dwór Artusa i Toruńska Agenda Kulturalna działają wręcz wzorowo i na właściwie wszelkich polach odnoszą sukcesy: frekwencyjne, artystyczne i kulturotwórcze. Po co zmieniać coś, co działa dobrze? Dwór Artusa organizuje popularne i wartościowe pod względem merytorycznym wydarzenia w rodzaju Koncertów Pod Gwiazdami i Forte Artus Festival, a Toruński Festiwal Książki podczas swojej całej historii nigdy nie miał się lepiej. CK Zamek Krzyżacki odpowiada za niemal wszystkie najważniejsze imprezy o charakterze historycznym i rekonstrukcyjnym. Nigdy nie pojawiły się wątpliwości co do ich profesjonalizmu i wykonawstwa.

Toruńska Agenda Kulturalna zrobiła jeszcze większy skok jakościowy: z instytucji, którą chętnie środowisko artystyczne obwiniało za naszą klęskę w staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku, stała się urzędem bliskim twórcom za sprawą rozlicznych inicjatyw środowiskowych, jak np. programu mikrodotacji. A organizowany przez TAK co roku Bella Skyway Festival stał się wydarzeniem o randze ogólnokrajowej i bije kolejne imponujące rekordy frekwencji. Te wszystkie sukcesy nie są dziełem przypadku. To na pewno zasługa dobrego zarządzania i sprawnych zespołów. I nie byłoby to możliwe, gdyby na czele tych instytucji stali ludzie nieodpowiedzialni, pozbawieni wyobraźni, wrażliwości i kreatywności.

CZYTAJ TEŻ: PRZYSTANEK MIASTO: JAK NAM SIĘ ŻYJE W TORUNIU?

Te trzy miejsca kształtują w znacznym stopniu wizerunek naszej kultury i to one odpowiadają za to, że aż 91 procent mieszkańców bardzo dobrze i dobrze ocenia ofertę artystyczną Torunia, jak wynika z badań, które na zlecenie „Gazety Wyborczej” i TOK przeprowadziła firma Kantar Millward Brown w październiku 2017 r. w ramach debaty „Przystanek Miasto”. Spośród 18 badanych miast tylko krakowianie lepiej ocenili ofertę kulturalną w swoim mieście (94 proc.), od Torunia gorzej wypadły tak duże ośrodki jak Wrocław (90 proc.), Warszawa (89 proc.), Bydgoszcz (78 proc.), Poznań (76 proc.).

.
.  .

Budujące jest to, że w Toruniu wysoka ocena oferty kulturalnej jest powszechna we wszystkich grupach wiekowych od 18 lat do 60+ (88-93 proc.) i niezależna od wykształcenia respondentów: dobrze ocenia ją 89 proc. osób z wykształceniem podstawowym i zasadniczym, 93 proc. ze średnim i 90 proc. z wyższym. Zwraca uwagę fakt, że w samych superlatywach o poziomie naszej oferty kulturalnej wypowiadają się zarówno mieszkańcy, którzy żyją w Toruniu dłużej niż 20 lat (90 proc.), jak i ci, którzy są tu krócej niż lat 20 (94 proc.).

Reprezentacyjne miejsca

Nowi zarządcy będą zajmowali się instytucjami od początku 2018 do końca 2020 roku. Mają przygotować trzyletni program. Gdy przyjrzymy się kryteriom oceny w ogłoszeniu o przetargu, zobaczymy, że ostateczny wynik aż w 40 procentach zależeć będzie od ceny oferty – w takim samym stopniu komisja oszacuje jego wartość merytoryczną. Na pozostałą część oceny składa się „realizacja nowych działań kulturalnych”. W praktyce wygląda to tak, że Toruń ogłosił przetarg na to, kto najtaniej poprowadzi trzy ważne instytucje kultury.

Źle nastrajać także może skala tego eksperymentu. Bo nadal o tych zmianach można mówić właśnie w takich kategoriach. Samorządy chętnie oddają fundacjom i stowarzyszeniem niewielkie osiedlowe domy kultury, ale najcenniejsze i najbardziej reprezentacyjne instytucje zostawiają w swoim publicznym portfolio. W ten sposób od niedawna funkcjonuje olsztyńska filharmonia, więc na efekty zmian w zarządzaniu należy poczekać. Ale już szczecińska galeria sztuki Trafostacja, którą zarządzały firmy, od lat budzi liczne kontrowersje finansowe i prawne. Dopiero teraz po nowym konkursie na dyrektora pojawiła się nadzieja na podniesienie tego miejsca z instytucjonalnego kryzysu. Toruń kieruje swoje instytucje na uliczkę, która może okazać się ślepa.

Wydawałoby się, że nowoczesne sposoby zarządzania mogłyby spełnić się w przypadku instytucji, które zajmują się wyłącznie działalnością impresaryjną i nie angażują się w tworzenie autorskich przedsięwzięć kulturalnych. W Toruniu tak działa Centrum Kulturalno-Kongresowe Jordanki, które nie jest organizatorem żadnych wydarzeń odbywających się w sali koncertowej w centrum miasta – ono tylko po prostu użycza lokalu. Trzy duże instytucje, które przechodzą na model eksperymentalny, to ryzykowna zabawa.

Pracownicy się boją

Już teraz pojawiają się wątpliwości, czy nowy modus operandi tych jednostek będzie sprzyjał przedsięwzięciom, które nie będą generowały zysków. A te właśnie mogą zniknąć z programów tych trzech instytucji. Poza Toruńskim Festiwalem Książki w Dworze Artusa nie zobaczymy już pewnie zbyt wiele literatury. Z oferty wypaść mogą także cykle o historii sztuki i filozofii. Zupełnie niedochodowe są także działania w przestrzeni sztuki nowoczesnej. Napięty budżet, który pozwolił komuś wygrać przetarg, w praktyce sprawi, że trzeba będzie zrezygnować z działań niedochodowych, lokalnych, środowiskowych – ze szkodą dla mieszkańców.

W instytucjach wrze. Niektórzy pracownicy boją się o swoją zawodową przyszłość. Urzędnicy deklarują, że zatrudnieni w tych instytucjach pracy nie stracą, ale tę całą procedurę da się w jakimś stopniu ominąć. Nowy zarządca zauważy, że budżet instytucji się nie domyka i oszczędności przede wszystkim będzie szukał w kosztach osobowych, wysyłając część załogi na umowy śmieciowe.

Czym urzędnicy motywują tę rewolucję? – W dobie rosnącej konkurencji organizatorzy działalności kulturalnej poszukują sposobów optymalizacji zarządzania i zapewnienia rozwoju podmiotów prowadzących działalność artystyczną, w tym oczywiście również instytucji kultury. Dokonana przed kilku laty nowelizacja ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej przewiduje możliwość powierzenia zarządzania instytucją osobie fizycznej lub prawnej. Do wyboru zarządcy stosuje się przepisy ustawy prawo zamówień publicznych, co zapewnia przejrzystość postępowania, a jednocześnie umożliwia dokonanie wyboru, kierując się atrakcyjnością zaproponowanego programu artystycznego i zasadami racjonalności ekonomicznej – pisze Anna Kulbicka-Tondel.

I dodaje: – Zmiana sposobu zarządzania w zamierzeniu ma stymulować dynamiczny rozwój instytucji i ich konkurencyjność w zakresie utrzymywania i zdobywania nowych odbiorców poszerzenia programu o nowe przedsięwzięcia, festiwale, koncerty, spektakle.

Urzędnicy mogli ulec dość powszechnej w polskich samorządach tęsknocie za Menedżerem z Prawdziwego Zdarzenia, który wprowadzi trochę nowoczesności w zatęchłe korytarze miejskich instytucji – do tych świątyń zbytku, niewymierności i rozmemłania. Poza tym każdy, kto choć trochę poznał korpomowę, wie, że przedsiębiorstwo, które przeżywa kłopoty finansowe, a które nie chce wywoływać paniki wśród akcjonariuszy, nie mówi o cięciach, ale o optymalizacji wydatków i zasadach racjonalności ekonomicznej.

A przecież z naszymi finansami wcale nie jest aż tak źle, żeby cięcia zaczynać od czegoś, z czego mieszkańcy są aż w 91 procentach zadowoleni i dumni.

Kto wystartował w przetargach?

Najdroższą ofertę na kierowanie Toruńską Agendą Kulturalną – 500 tys. zł – złożyła firma Sport & Art Promotion, którą zarejestrował Krystian Kubjaczyk, dotychczasowy dyrektor TAK. Marek Pijanowski, szef Dworu Artusa, w przetargu wystawił swoją firmę Artushof, która chce poprowadzić tę instytucję za 346 tys. zł. Konkurencyjną ofertę dla niego stworzyła Agnieszka Brzezińska – dyrektor Ośrodka Chopinowskiego w Szafarni chce poprowadzić Dwór Artusa za 342 tys. zł.

Andrzej Nowicki, szef CKK Zamek Krzyżacki, zaproponował zaś miastu 242 tys. zł. W przetargu konkuruje z nim Katarzyna Jaworska – dyrektor festiwalu filmowego Tofifest w postępowaniu startuje z kwotą 309 tys. zł.

MIASTA W RUINIE?

10 styczna 2018 roku o godz. 12.30 w naszej warszawskiej siedzibie na Czerskiej odbędzie się wielka debata prezydentów 19 polskich miast pt. Miasta też w "ruinie"? - przyszłość polskich metropolii. Więcej informacji i rejestarcja na spotkanie: www.przystanekmiastodebata.evenea.pl lub telefonicznie: 22 555 54 55.
Zapraszamy!

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem