W naszej subiektywnej ocenie najgorzej wypadł Łukasz Zbonikowski, poseł PiS - wręcz zapracował na "pałę". Bardziej niż z pracy parlamentarnej stał się znany ze skandali. Jego wejście do Sejmu odbyło się w niemiłej atmosferze, partia nie chciała go na liście wyborczej, ale z powodów formalnych nie mogła go wykreślić, a on sam nie zamierzał rezygnować z kandydowania. Przyczyną kłopotów były oskarżenia byłej już żony o przemoc i romans. 

Najwyżej na 4+ oceniliśmy Arkadiusza Myrchę (PO-KO).

Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej