Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zuzanna Kuffel: Aleksander Łukaszenko rządzi na Białorusi już od 1994 roku.

Hleb Vajkul*: Jestem przeciwko Łukaszence, już od kiedy ukończyłem 15 lat. Wcześnie zrozumiałem, że żyjemy w autorytarnym państwie. Moja rodzina i znajomi też są przeciwko. Łukaszenko nie sfałszował wyborów. On całkowicie wymyślił wyniki, przyznając sobie 80 proc. głosów. Swiatłana Cichanouska zachęcała, żeby iść na głosowanie z białą bransoletką na ręce albo ubranym na biało. Ten kolor to symbol rewolucji, która teraz się dzieje, stąd procesje kobiet z białymi różami. Białe elementy ubioru pozwoliły aktywistom liczącym frekwencję oszacować prawdziwe wyniki głosowania.

Swiatłana Cichanouska wystartowała w wyborach prezydenckich po tym, jak jej mąż Siarhej został aresztowany i zablokowano jego kandydaturę.

– Cichanouski to białoruski bloger, ma około 300 tys. obserwujących. Przewodził ulicznym protestom na Białorusi. Jeździł po miastach i słuchał głosu zwykłych ludzi. Miał poparcie zwykłych robotników i pracowników. Najpierw zatrzymano go w więzieniu na 15 dni tak, aby nie zdążył zgłosić w terminie swojej kandydatury w wyborach prezydenckich.

Wtedy Swiatłana w ramach solidarności z mężem sama się zgłosiła?

– Tak, kiedy on siedział w więzieniu. Na początku grudnia Siarhej miał spotkanie ze swoimi zwolennikami, na którym zdobywał już poparcie dla swojej żony. Prowadził spokojną pikietę. Podeszła do niego kobieta, zaczęła go szarpać i zadawać mu pytania. Odmówił odpowiedzi, bo wiedział, że to prowokacja. Kobieta zgłosiła to policjantom, którzy podeszli i kazali mu odpowiadać kobiecie. Wtedy ktoś szarpnął policjanta, który bardzo teatralnie się przewrócił. Mimo że Cichanouski stał kilka metrów dalej, zatrzymano go w związku z atakiem na funkcjonariusza. Grozi mu do 15 lat więzienia za atak na policjanta i organizowanie ulicznych protestów.

Jak Białorusini podchodzili do tego, że w wyborach startuje kobieta?

– Bardzo pozytywnie. Start kobiety w wyborach to dobry pomysł, bo na Białorusi mamy zasadę, że kobiet się nie bije i publicznie nie stosuje się wobec nich represji, więc Łukaszenko nie mógł jej atakować tak jak męskich liderów opozycji. Swiatłana Cichanouska jest bardzo dobrze wykształcona. Poza tym Białorusinom jest już obojętnie, kto przejmie władzę, byle już nie Łukaszenko.

Dlatego protesty zaczęły się zaraz po wyborach.

– Tak, w nocy po wyborach już 9 sierpnia. Takiej agresji władzy wobec własnych obywateli nie widziała wcześniej ani Białoruś, ani Rosja, ani Ukraina. Moja rodzina protestowała w dzień, natomiast znajomi w nocy. Zostali pobici, ale na szczęście udało się odbić ich policji, kiedy prawie ich aresztowano.

Kiedy skończyła się agresja policji?

– Już 11 sierpnia dzięki reakcji międzynarodowej wspólnoty. 12 sierpnia kobiety rozpoczęły łańcuch solidarności. Teraz nadal możemy protestować pokojowo. Odbywają się demonstracje pod różnymi budynkami, w tym pod siedzibą telewizji finansowanej przez rząd. Na ulicach nie ma już agresji policji, ale zatrzymani na pewno są katowani w więzieniach. Łukaszenko usuwa swoich przeciwników. Zrobił to już w drugim roku swoich rządów z tymi, którzy sprzeciwili się w referendum w 1995 roku. Tamci ludzie po prostu zniknęli, prawdopodobnie zostali zamordowani.

Czego dotyczyło referendum?

– Dotyczyło integracji z Rosją. Jego wyniki też sfałszowano. Wtedy Łukaszenko zmienił symbole narodowe i dodał język rosyjski jako drugi urzędowy, obok białoruskiego. Teraz żyjemy pod fałszywymi symbolami. Opozycja nadal wykorzystuje historyczną biało-czerwoną flagę. Wtedy też zawiązano unię Białorusi z Rosją. Łukaszenko chciał zostać prezydentem na Kremlu, ale ten plan się nie powiódł.

Już wtedy zaczęła się niechęć do prezydenta? Co doprowadziło do jej eskalacji, w wyniku której teraz Białorusini protestują?

– Na pewno sytuacja związana z koronawirusem. Łukaszenko go zignorował. Na Białorusi nie było kwarantanny, dzieci przez cały czas chodziły do szkół. Prezydent obrażał tych, którzy zachorowali, mówiąc, że to ich wina, bo są grubi i nie uprawiają sportu. Uważał, że koronawirus to wymysł. Lekarze nie otrzymywali wsparcia. Jego poglądy, obrażanie obywateli i brak reakcji na pandemię sprawiły, że ludzie mieli już dosyć.

Łukaszenko czasem pokazuje siebie jako tego, który gwarantuje stabilność.

– Jedyna stabilność, jaką gwarantuje, to stabilność ustroju politycznego, a ta była dla ludzi ważna, żeby uniknąć wojen. Dlatego na niego głosowali. Nie ma stabilności ekonomicznej. Jest wielka inflacja, zarobki przez lata szły w dół, a ceny w sklepach rosły. Łukaszenko od 15 lat obiecuje, że wszyscy dostaną po 500 dolarów. Na tym polega ta stabilność? Że nadal ich nie mamy? W politycznym planie Łukaszenki represje były od zawsze. Ja zostałem wyrzucony z uniwersytetu państwowego w Mińsku za aktywizm polityczny i zorganizowanie marszu w obronie samorządności studentów oraz przeciwko uzurpacji władzy na uniwersytetach przez rząd.

A jak wygląda sytuacja mediów?

– Główne kanały telewizyjne są finansowane z budżetu państwa, więc nie podają prawdziwych informacji. Na Białorusi idzie pokojowa rewolucja, a oni wspominają tylko krótko o protestach, a potem długo opowiadają o traktorach w kołchozach. Dlatego protestujący stoją też pod budynkiem telewizji i próbują skłonić dziennikarzy do przeciwstawienia się dyktaturze.

Jakie są niezależne źródła informacji?

– Teraz główne źródło informacji w Białorusi to Telegram Messenger. To bezpieczny kanał komunikacji, którego władze państwowe nie mogą zablokować. Białoruski kanał NEXTA został głównym źródłem informacji dla ludzi podczas protestów i wyłączenia internetu między 9 a 11 sierpnia, ponieważ on nadal działał przez VPN, można było pisać teksty informacyjne na żywo i oglądać krótkie filmiki z protestów. Kanał NEXTA na Telegramie obserwują już około trzy miliony osób. Sami obywatele wysyłają tam filmiki i informacje, a redaktorzy tylko dokonują korekty. Informacje są przekazywane niemal bezpośrednio między obywatelami. To z tej aplikacji wszystkie media, też te zagraniczne czerpią wiadomości i nagrania.

Do Polski też dotarły obrazy z protestów na Białorusi, słyszymy o brutalności policji, ofiarach śmiertelnych, aresztowaniach.

– Oprócz jego postawy wobec epidemii koronawirusa, Łukaszenkę pogrzebią też sierpniowe protesty i agresja policji. Najpierw obrażał obywateli, teraz ich zabija i torturuje. Do tego dochodzi wymyślony wynik wyborów. W szachach jest taka sytuacja jak Zugzwang. Cokolwiek przeciwnik zrobi i tak pogorszy swoją sytuację. Do takiego położenia doprowadził się Łukaszenko. Jego upadek to kwestia czasu. W poniedziałek przyjechał do strajkujących, a oni kazali mu, żeby odszedł, powiedzieli mu „precz” prosto w twarz. Kiedy zwykły robotnik w ten sposób zwraca się do prezydenta, to znak, że już spadł z piedestału i nikt nie traktuje go poważnie.

Czujesz, że świat solidaryzuje się teraz z Białorusinami?

– Unia Europejska nakłada nowe sankcje na nasz rząd, mówi, że będą wspierać strajkujących. Na razie solidarność jest tylko w słowach. Europa sama wcześniej wspierała Łukaszenkę, dlatego Białorusini mogli już liczyć tylko na siebie. Na pewno teraz zjednoczyła się cała białoruska nacja, także poza granicami kraju. W poniedziałek Białorusini wyszli na ulice nawet w Pizie we Włoszech. Zjednoczyliśmy się. To bardzo ważny moment budowania społeczeństwa obywatelskiego i tożsamości narodowej.

Jak my, Polacy, możemy pomóc?

– Można wspierać zbiórki dla poszkodowanych podczas protestów na Białorusi albo przychodzić na demonstracje solidarnościowe, takie jak ta w Toruniu, na której zebrało się około stu osób. Było pięknie.

Niektórzy mówią, że Polska zmierza ku autorytarnemu systemowi, który funkcjonuje na Białorusi.

– Jeszcze nie można tego porównywać, ale pierwsze sygnały autorytarne już są. Zaczęło się od ataków na Sąd Najwyższy, Kaczyński trzyma władzę. Ostatnie wybory pokazały, że społeczeństwo jest całkowicie podzielone, ale tak działa demokracja. Polacy zagłosowali na partię konserwatywną, która kupiła ich kiełbasą wyborczą i swoją retoryką kierowaną przeciwko osobom LGBT przyciągnęła do siebie pewne grupy społeczne. Sytuacja z Margot pokazała, że zaczynają się ataki słowne i represje wobec ludzi, którzy myślą inaczej. W Polsce to jednak nie potrwa długo. Jestem pewien, że w następnych wyborach parlamentarnych PiS już przegra. PiS to partia, na którą głosują starsi ludzie, którzy chcą spokoju. Młodzi chcą przemiany, myślą o przyszłości, a Kaczyński to już przeszłość.

Rozmawiała Zuzanna Kuffel

Hleb Vajkul – Białorusin. Od dwóch lat studiuje stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu – dzięki programowi stypendialnemu im. Konstantego Kalinowskiego, który polski rząd przyznaje represjonowanym białoruskim studentom.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.