Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

29 maja, na wezwanie uznawanej przez większość Białorusinów za faktyczną prezydent Białorusi Swiatłany Cichanouskiej Białorusini w Polsce i na świecie zorganizowali wiece solidarności z prześladowanymi rodakami pozostającymi na terenie kontrolowanym przez Łukaszenkę.

W sobotę w Toruniu odbyła się minuta krzyku dla Białorusi. To nawiązanie do symbolicznego aktu, którego dokonała białoruska aktywistka Jana Shostak w ubiegły poniedziałek podczas konferencji prasowej pod Ambasadą Białorusi w Warszawie. Wydała z siebie wówczas minutowy krzyk rozpaczy, który był jej desperackim wołaniem o pomoc dla Białorusi.

Reżimowi Łukaszenki służą za naszą wschodnią granicą milicja i OMON. Funkcjonariusze od sierpnia pałują demonstrantów i opozycjonistów, traktują ich gazem, a w aresztach mają miejsce okropne sceny. Opisywaliśmy je, przedstawiając historie kilku białoruskich uchodźców, którzy po sierpniowych protestach musieli opuścić kraj i znaleźli azyl najpierw w ośrodku dla cudzoziemców w Grupie k. Grudziądza, a obecnie w Toruniu.

Zobacz także: W areszcie musieli na kolanach śpiewać hymn. Kto przestał, obrywał

Policja legitymowała

W sobotę w Toruniu na symbolicznej minucie krzyku zebrało się zaledwie kilka osób. Przyszły cztery lokalne aktywistki, Białorusinka, artysta Arek Pasożyt z obrazem i jeszcze dwóch mężczyzn - łącznie osiem osób z flagami Wolnej Białorusi i banerami z napisami "Lukaszenka = terrorysta", "Heroes don't give up" i "SOS" w barwach biało-czerwonych-białych, a także z transparentem "Death to patriarchy".

Białorusinka, która była obecna na demonstracji, to Alesya Belkevich. W Polsce mieszka od dziewięciu lat, w Toruniu - od czerwca ubiegłego roku. - Przyszłam na tę akcję i zobaczyłam więźniarkę. Zastanawiałam się, czemu jest tak dużo policji. Myślałam, że może coś innego się dzieje - relacjonuje Alesya.

Po minucie krzyku podeszło do niej dwóch funkcjonariuszy. Chcieli ją wylegitymować. Wcześniej Alesya nigdy się z tym w Toruniu nie spotkała. Nie znała artykułu, na który funkcjonariusze się powoływali, nie chciała dać im dokumentów. - Poszłam po plakat, a policjant mocno złapał mnie za ramię. Byłam w szoku. Zapytał, czy jestem niepoważna. Widziałam agresję w jego oczach. Mówił do mnie okropnym tonem. Nie wiedziałam, co robić. Bałam się, że zaraz wsadzi mnie do więźniarki - mówi Białorusinka. Ostatecznie pokazała swoje dokumenty.

Poseł interweniuje

W sobotę policja interweniowała również podczas wiecu Białorusinów w Bydgoszczy, co opisywał tamtejszy oddział Wyborczej. W związku z tymi wydarzeniami poseł Tomasz Lenz podjął interwencję. W poniedziałek przesłał do komendanta wojewódzkiego policji w Bydgoszczy insp. Piotra Leciejewskiego pismo dotyczące sobotnich interwencji funkcjonariuszy. Przekazał je także do wiadomości insp. Macieja Lewandowskiego, komendanta miejskiego policji w Toruniu.

- Moim zdaniem niedopuszczalne jest, aby w demokratycznym kraju służby bezpieczeństwa używały form nacisku znanych z Białorusi czy też z Rosji - czytamy w piśmie.

Lenz stwierdza dalej, że takie sytuacje nie tylko kompromitują policję jako formację, ale też Polskę jako państwo praworządne, będące członkiem Unii Europejskiej. Poseł podkreśla, że interwencja funkcjonariuszy była dla niego niezrozumiała, ponieważ demonstracja miała charakter pokojowy, pikietujący nie prowokowali służb mundurowych swoim zachowaniem.

- Ponadto, w tych wydarzeniach uczestniczyli również obywatele Białorusi, dla których reakcja polskiej policji była niezrozumiała i wzbudziła w nich poczucie strachu. Przypominając w pewnym stopniu o tym, z jakiego kraju uciekli - podkreśla poseł.

Jak udało nam się dowiedzieć, poseł planuje też interpelować w tej sprawie do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego. Do sprawy wrócimy we wtorek, ponieważ Tomasz Lenz i posłanka Magdalena Łośko zapowiedzieli na wtedy konferencję prasową w sprawie działań policji podczas sobotnich wieców solidarności z Białorusią.

Poprosiliśmy o komentarz także toruńską policję. Czekamy na odpowiedź.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.