Czy spontaniczne zgromadzenie ośmiu osób, zachowujących dystans na świeżym powietrzu, stwarza większe zagrożenie epidemiczne niż huczne wesele, rodzinny obiad w restauracji, zakupy w galerii handlowej? Epidemiolożką nie jestem, ale ośmielę się powiedzieć, że nie.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W sobotę 29 maja w Toruniu w ramach międzynarodowej akcji solidarności z Białorusinami walczącymi z reżimem Łukaszenki zorganizowano symboliczną minutę krzyku. Pod pomnik Kopernika przyszło osiem osób, w tym Białorusini. Niestety, w znacznie liczniejszym gronie pojawiła się policja. Były dwa samochody więźniarki i kilkunastu funkcjonariuszy. Chociaż spontaniczne zgromadzenie było krótkie i pokojowe, policjanci legitymowali pikietujących, nie szczędząc im groźnych spojrzeń i chłodnego tonu. Takie zachowanie funkcjonariuszy przestraszyło Białorusinów, którzy ze swojego kraju pamiętają służby mundurowe służące reżimowi, pałujące, gazujące i poniżające obywateli. Tak toruńska (nie tylko - do legitymowania ośmiu osób przyjechały posiłki z Bydgoszczy) policja - ramię w ramię z rządem - dąży do wschodnich standardów.

Dobrze, że ta sytuacja nie przeszła bez echa. Zaangażowali się lokalni posłowie Platformy Obywatelskiej. Duży plus dla nich, że podczas zorganizowanej we wtorek konferencji prasowej w znacznej mierze oddali głos Białorusinom. Drugi plus za to, że skierowali pismo do komendanta wojewódzkiego policji w Bydgoszczy i interpelację do ministra spraw wewnętrznych i administracji. Ciekawe, jak parlamentarzystom wytłumaczy się policja.

PiS nie chce oddać zgromadzeń, napuszcza policję

Nam Monika Chlebicz, oficer prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy, wyjaśniła działania funkcjonariuszy dość zawile. Przekonywała, że policjanci byli zobligowani do podjęcia interwencji „w celu ustalenia, czy w myśl obowiązujących w tej chwili regulacji zgromadzenia te mogły się odbyć". Podczas interwencji uczestników poinformowano, że zgromadzenia - zarówno to w Bydgoszczy, jak i w Toruniu - są niezgodne z rozporządzeniem Rady Ministrów z 10 maja br.

Od 6 czerwca rząd luzuje kolejne obostrzenia. Na imprezach okolicznościowych i spotkaniach będzie się mogło spotykać już nie 50, ale 150 osób. Mimo to zgromadzenia spontaniczne nadal pozostają zakazane. Przypomnijmy, otwarte są już m.in. siłownie, restauracje, centra handlowe i hotele. Czy naprawdę spontaniczne zgromadzenie ośmiu osób, zachowujących dystans na świeżym powietrzu, stwarza większe zagrożenie epidemiczne niż huczne wesele, rodzinny obiad w restauracji, zakupy w galerii handlowej? Epidemiolożką nie jestem, ale ośmielę się powiedzieć, że nie.

Jedyne zagrożenie, jakie stwarzają spontaniczne zgromadzenia, czyli m.in. manifestacje, to „zagrożenie" dla obozu rządzącego. Strach zagląda PiS-owi w oczy, dlatego próbuje stłamsić pokojowe protesty obywateli. Aktywistki z Toruńskiej Brygady Feministycznej już w maju po tegorocznej Chryi pod Radiem Maryja zapowiadały, że na okres wakacji przypadnie zapewne czas walki o przywrócenie prawa do zgromadzeń. Niestety, chyba miały rację.

Interwencja policji jednak zbędna?

W działaniach policji najbardziej dziwi mnie niekonsekwencja. W środę odbyła się kolejna demonstracja Białorusinów. Była podobna do tej w sobotę, ale trochę liczniejsza. Pojawili się na niej także posłowie i mobilny punkt pomocy prawnej. Prawo i obowiązujące zasady epidemiczne nie zmieniły się od soboty do środy. A jednak w środę policja nie interweniowała, chociaż - z tego, co mi wiadomo - zgromadzenie nie było zarejestrowane. Czyżby jednak interwencja na tego rodzaju wydarzeniu - pokojowym i w obiektywnie słusznym celu - nie była niezbędna? Oczywiście, nie spodziewam się po policji, że przyzna się do błędu.

- Nie odnosimy się absolutnie do charakteru tych zgromadzeń ani sprawy, w związku z którą się odbyły - odpowiedziała nam, komentując sobotnie wydarzenia, oficer prasowa KWP w Bydgoszczy.

W trakcie protestów po wyroku pseudotrybunału konstytucyjnego miałam trochę inne wrażenie. Ale interwencja policji na pokojowym wiecu Białorusinów uderzyła mnie chyba jeszcze mocniej tym bardziej, że jesienią zeszłego roku miałam okazję poznać kilku białoruskich uchodźców, którzy z rąk milicji i OMON-u w swoim kraju doświadczyli okropnych rzeczy. 

Brawo, funkcjonariusze! Dzięki wam Białorusini poczuli się prawie jak w domu. Nie ma to jak polska gościnność.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Jedynym zagrożeniem w Polsce jest rząd i podporządkowanie służb, instytucji i spółek państwa PiS.
już oceniałe(a)ś
22
0
Ochroniarze pis dzielni I nazioli. Zdemoralizowani I skorumpowani przez zdrajców konstytucji. Pasożytujący na pieniądzach podatników.
Jedyna legitymacja niszczycieli demokracji i złodziei wolności, jedyne ich ubezpieczenie. Nosiciele mieczyków, dziecinnych naziolskich nalepek, mściciele z piaskownicy, którzy do obezwładnienia jednego świra muszą strzelać z cekaemu. Niekumate tłuki bez wyobraźni i znajomości prawa i historii.
Tysiącletnia pis dzielnia to ściema.
Czy ktoś zna tę szajkę.? Ktokolwiek widział, Ktokolwiek zna to coś, czego opis znalazłem w rękopisie znalezionym w kompoście.
Jeśli tak, to proszę pokolorować różnice.
już oceniałe(a)ś
15
0
KULSONY PISOWSKO RYDZYKOWSKIE OT WSIO
już oceniałe(a)ś
7
0
na głupotę funkcjonariuszy MO zawsze można liczyć
już oceniałe(a)ś
6
0
>>Czy spontaniczne zgromadzenie ośmiu osób, zachowujących dystans na świeżym powietrzu, stwarza większe zagrożenie epidemiczne niż huczne wesele, rodzinny obiad w restauracji, zakupy w galerii handlowej? Epidemiolożką nie jestem, ale ośmielę się powiedzieć, że nie.<<

...a ja jestem nieco starszym i życiowo bardziej doświadczonym człowiekiem, co Poprzedni Totalitaryzm dobrze pamięta, i ośmielam się powiedzieć, że TAK. Jak najbardziej stwarza.

I dlatego jest zakaz. Jakby nie stwarzało zagrożenia rozszerzenia epidemii nieprawomyślności, to by zakazu nie było.
już oceniałe(a)ś
2
3
Na Zachodzie jest szacunek dla prawa a na Wschodzie myślenie, że prawo to jedynie propozycja do negocjacji. Czy Redaktorce bliżej do jednych czy drugich standardów oceń Czytelniku sam.
@Cazzo
Kiedy będzie ta deflacja?
już oceniałe(a)ś
2
0
@Azzo

Na Zachodzie nie zdarza sie taka sytuacja aby zgromadzenia i procesje religijne mogły odbywać się bez żadnych ograniczeń a nawet kilkuosobowe pikiety o charakterze politycznym były zakazane.
To są standardy rosyjsko-irańskie.
Słaby jesteś w swojej demagogii trollu.
już oceniałe(a)ś
14
0
@Azzo
szacunek dla prawa ! Konstytucji nie zmienia się rozporządzeniem
Czytelniku oceń sam
już oceniałe(a)ś
7
0